Stereotypy na temat psychoanalizy.

w

 

Panujące społeczne stereotypy na temat psychoanalizy są różne i mogą zniechęcać potencjalnego człowieka do rozważania terapii analitycznej jako formy pomocy, która mogłaby być dla niego najkorzystniejsza. Jednym z takich stereotypów jest to, że terapia nigdy się nie kończy, a pacjent może uzależnić się od terapeuty. Okazuje się jednak, że – wręcz przeciwnie – pacjent po zakończeniu terapii ma w sobie już uwewnętrzniony „dobry obiekt” psychoterapeuty, z którego zasobów może korzystać już na całe życie. Podczas terapii – kiedy wielokrotnie doświadczał opiekuńczych słów swojego terapeuty, uczył się, co jego terapeuta mógłby powiedzieć w takiej czy innej sytuacji. Dzięki temu później ma w swojej pamięci i wyobraźni to, co może mu być przydatne po zakończeniu terapii. Można powiedzieć, że ma w sobie swojego terapeutę – w sposób symboliczny.  Dlatego terapia analityczna przynosi jeszcze dodatkowe efekty, dodatkowe korzyści i kolejne przepracowania po jej zakończeniu, co odróżnia ją od innych terapii. Wtedy pacjent pozostaje wzmocniony i prawdziwie niezależny, mając w swojej pamięci słowa terapeuty pojawiające się w różnych sytuacjach życiowych. Dzięki temu, kiedy w życiu pojawi się ponownie jakiś problem, wraz z tym co życie niesie, pacjent po zakończonej terapii jest już sam w stanie sobie z nim radzić.

Kolejnym stereotypem na temat psychoanalityków jest to, że będą milczeć, pozostaną nieczuli, zimni i zdystansowani do pacjenta, który będzie leżał na kozetce i będzie mówił jakby sam do siebie, a terapeuta będzie brał pieniądze za siedzenie i w najlepszym wypadku uważne słuchanie, lub co gorsza myślenie o swoich spawach, kiedy pacjent będzie przeżywał koszmar.

To prawda, że terapeuta stara się więcej słuchać niż mówić, ponieważ chce wysłuchać uważnie pacjenta, zanim coś powie, żeby powiedzieć coś trafnego. W terapii analitycznej zakłada się, że należy dać pacjentowi dojść do głosu, aby mógł swobodnie wyrażać swoje myśli i uczucia, aby mógł mówić o czym chce, aby mógł zostać usłyszany i wysłuchany zanim terapeuta coś powie. Jednak nie ma to nic wspólnego z brakiem zaangażowania czy empatii, a wręcz przeciwnie, relacja terapeutyczna w terapii analitycznej jest o wiele głębsza niż w innych terapiach.

Innym lękiem na temat terapii, zwłaszcza pogłębionej, jest obawa, że terapia coś zabierze, że człowiek stanie się bezpłciowy, płaski, czy że przestanie być sobą, i że będzie nijaki, że z ciekawej osoby stanie się pospolitym szaraczkiem i straci możliwości twórcze, czy straci coś swojego.

Można pomyśleć, że jeśli osoba jest przywiązana do swoich lęków, objawów, depresji i manii – faktycznie może w wyniku zmiany, jaka może zajść w niej stracić coś – np. lęk. Lecz, nigdy nie stanie się to wbrew jej woli. Terapeuta nie narzuca żadnych rozwiązań, a pacjent nie jest w stanie zmienić się wbrew swoim chęciom i potrzebom.

Terapia analityczna daje coś wręcz przeciwnego: nie tyle zabiera, co otwiera nowe możliwości. Dzięki wznowieniu zahamowanego procesu rozwojowego, w osobie wyzwalają się nowe umiejętności twórcze. Niepotrzebne, nabyte zahamowania przestają ograniczać życie osoby, a człowiek staje się bardziej kreatywny.